Jem Azjatyckie Coś #1 - Pepero.
Jem Azjatyckie Coś #1 - Pepero.
Pierwsza słodkość, którą spróbowałem jest Pepero, czyli koreański odpowiednik Pocky.
Produkowane jest przez firmę LOTTO. Ja akurat miałem takie
szczęście, że podczas mojego wyjazdu do Berlina trafiłem na azjatycki sklep
(Asia Markt). Można w nim było kupić różnego rodzaju zupy, herbaty, sushi i
słodycze, między innymi właśnie to Pepero.
Skład:
- Mąka pszenna,
- Cukier,
- Masa Kakaowa,
- Olej roślinny,
- Wandelpulver (coś tam w proszku. Nie umiem tego
przetłumaczyć),
- Backfett (kolejne słowo, którego nie potrafię
przetłumaczyć. Jest to jakiś tłuszcz),
- Masło,
- Regulator kwasowości,
- Ekstrakt słodzący,
- Emulgatory ,
- Sól,
- Fruktoza,
- Drożdże,
- Aromat waniliowy.
Niestety nie podali w procentach ile tego jest w tych
Pepero.
Przy zakupie z ciekawości zapytałem, czy to jest prawdziwe.
Sprzedawca odpowiedział, że to jest świeża dostawa z Korei.
Co do smaku.. Są dobre, nawet bardzo. Mogę śmiało
stwierdzić, że lepsze są one od Pocky. Fajne jest jeszcze to, że do tych
paluszków są dodane prawdziwe orzechy, których kawałki wystają.
Dałbym im 8/10. Są dobre, ale szału nie ma.
Dałbym im 8/10. Są dobre, ale szału nie ma.


