Jem Azjatyckie Coś #3 - Pocky GREEN TEA.

06:18 0 Comments A + a -



Jem Azjatyckie Coś #3 - Pocky GREEN TEA.

Niedawno w Szczecinie otworzyli sklep yatta. Ja mieszkam niedaleko tego miasta, więc skorzystałem z okazji i odwiedziłem yattę. Nie będę wspominał o tych TRÓ OTAKU, którzy niemiłosiernie mnie wkurwiali. O, mam już pomysł na następny post.
Dobrze, przejdę do rzeczy.

W ów sklepie udało mi się kupić Pocky. Z tego co widziałem były tylko 3 smaki: Czekoladowy, zielona herbata i bananowy. Uznałem, że czekolada i banan to takie standardowe i znajome smaki, więc skusiłem się na kupno tych o smaku zielonej herbaty.

Będzie trochę inaczej, bo zacznę od podania składu ów produktu, ponieważ bardzo on mnie zadziwił. Tak, zadziwił. To chyba dobre określenie.

Skład:
Mąka pszenna 40%
Cukier 20%
Olej palmowy 17%
Mleko w proszku 9%
Laktoza 9%
Shortening (nie potrafię tego przetłumaczyć) 2%
Zielona herbata w proszku 1%


Jak widać ilość zielonej herbaty i to w cale nie w proszku jest ogromna. Aż całe 1%! Musicie przyznać, że jest to w 
pełni naturalne. (Sarkazm. <- Dla nieogarniętych)


Okłamali mnie! Na pierwszej stronie pudełeczka jest napisane, że pochodzi z Japonii, a z drugiej, że produkują to w Tajlandii. 
Ale czego innego można było się spodziewać po Japończykach?

Przejdźmy teraz do samych paluszków.


Jeśli chodzi o smak... Hm.. Szału nie ma, dupy nie urywa. Szczerze? Gdybym wiedział, że to będzie tak smakowało to nigdy bym tego nie kupił. Po prostu strata pieniędzy. 
Dominował znacząco w tym smak czekolady, chociaż według naszego przecudownego i pełnowartościowego składu, paluszki jej nie zawierają. Czyżby zapomnieli coś dopisać, hm? Możliwe, że zawartość tej tajemniczej czekolady ukryła się pod jakąś nieznaczącą częścią procenta? Nie wiem. 
Smak zielonej herbaty był praktycznie niewyczuwalny. Dało się wyczuć, ale znacznie przyćmiewał go smak tego tajemniczego składnika, którego nie było w składzie (czekolady).
Wyglądają one jak zwykłe paluszki zamoczone w 
czymś zielonym.


O! Ja muszę o tym napisać! No muszę.
To przeklęte coś, w czym znajdowały się Pocky,  jest okropne! Nie mogłem tego otworzyć. Siłowałem się z tym aż całe 5 minut! Myślałem, że moja siła, jak u niemowlęcia da radę sprostać temu wyzwaniu, jakim jest otwarcie tego szatańskiego dzieła, ale się myliłem. 

*Zdjęcie standardowo nie zostało zrobione zaraz po wyjściu ze sklepu*

Podsumowując:
•Te "Japońskie" paluszki, którymi tak jarają się fani chińskich bajeczek nie urywają dupy.
•Nie są warte swojej ceny.
•Nie są z Japonii, tak jak zapewniają nas na pierwszej stronie pudełka.
•Paluszki posiadają irytujące opakowanie, któremu nawet moja wszechpotężna siła nie dała rady od razu, tylko po jakimś czasie.
•Znacznie dominuje w nich smak czekolady. To dziwne.
•Mają "przecudowny" skład.


Nie wiem, dlaczego ludzie wypisują, że one są takie przepyszne, niebo w gębie itd. To zwykłe, małe i kłamliwe paluszki, które próbują nas onieśmielić swoim jakże przecudownym składem, wyglądem i nadzwyczajnym smakiem. (<- Kolejny sarkazm)

Gdybym miał je poddać ocenie to dałbym 2/10. Serio, 2/10. Tak, wiem. Teraz gimby jarają się takim czymś, ale co ja poradzę?
Na tyle te przecudowne Pocky zasłużyły.

Nie polecam.
~Shiruo